Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 12 13 14 15 16 17

Dzień 11 (19 VIII 2011):
Bacówka w Bartnem - Chyrowa
Km: 34,8

Budzę się około godziny 5 - tej. W nocy miałem chyba kryzys! :-), bo nie mogłem zasnąć i co chwilę się budziłem. Na szczęście rano wszystko wróciło do normy i można wyjść. Robię to po godzinie 6.30, a więc nawet wcześnie. No ale cóż. Dzisiaj kolejny długi dzień, więc nie ma się co obijać, tylko ruszać do boju.

Przy wyjściu ze schroniska spotykam już turystę - okazuje się, że też idzie w kierunku Magury Wątkowskiej i też do Wołosatego i też z Ustronia. To znowu dodaje mi sił i wiary, że jednak można to przejść. Jest z okolic Sanoka, ale po rozmowie okazuje się, że nie dość, że studiuje na AGH, to jeszcze na tym samym wydziale, tylko że Geofizykę. Idziemy razem przez Magurski Park Narodowy (pod Magurą Wątkowską widzę chyba oddalającego się rysia). Niestety za Świerzową zaczyna mnie boleć lewe udo. Jak jutro nie przejdzie, to krucho to widzę... : (. Szczęście w nieszczęściu ból nie pogłębia się, tylko jest ciągle taki sam, więc liczę na to, że to tylko lekkie naciągnięcie. Idziemy w kierunku Kątów w międzyczasie spotykając turystów, którzy chcą przejść z Bartnego do Iwonicza (mają kondychę!), także gubiąc szlak, bo kolega się zawiesił, a ja w sumie też nie zwracałem na niego uwagi, bo szedłem za nim. Zdarza się :-). Decydujemy się iść na azymut przez chaszcze i dochodzimy do drogi do Kątów, z której już bez problemu dochodzimy do szlaku. Idąc przez pola nad Kątami widzimy jeszcze jaszczurkę zwinkę.

W Kątach robimy zakupy, ale nie ma żadnego baru, więc nie ma gdzie zjeść obiadu. Spotykamy znowu naszych znajomych z Bielska i żegnamy się, bo chcąc dojść do Iwonicza muszą się sprężać. Tutaj my się również rozdzielamy, bo kolega chce dojść na Polanę nad Chyrową, a ja do samej Chyrowej. Na dodatek widzę nadciągające chmury i chcę uciec przed frontem atmosferycznym. Trasa może nie jest taka zła (poza podejściem w upale z cieknącym potem, szczypiącym w oczy), ale zaczyna grzmieć na horyzoncie. Przez pewien czas (jak to ja) idę bardzo szybko mimo bólu uda, otarć palca i ciężaru plecaka! No jakaś masakra! Na dodatek nadrabiam ok. 500 m, bo za bardzo się rozpędziłem :/ Nie mam już prawie siły, ale wiem, że czeka na mnie nagroda w postaci noclegu w schronisku, więc idę.

Dochodzę do Chyrowej i akurat zaczyna padać :-) I... burzy jeszcze nie ma. Dochodzę do schroniska i tam dostaję nocleg z łazienką w cenie pokoju bez łazienki i barszczyk z uszkami. Wszystko za 35 zł. Warunki są NAJLEPSZE z całego Głównego Szlaku Beskidzkiego. Mam nadzieję, że jutro udo przestanie już boleć. Ale jest plus - po dzisiejszym dniu jestem psychicznie silniejszy.

Strona Główna 12
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011