Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 15 16 17

Dzień 14 (22 VIII 2011):
Komańcza - Cisna
Km: 30,3

Wstaję rano około 5.30. Po szybkim śniadaniu wychodzę z pokoju jeszcze wtedy, gdy wszyscy śpią, bo godzinę po pobudce. Najpierw idę do sklepu po zakupy (zaopatrzenie iście bieszczadzkie, aczkolwiek muszę przyznać, że chleb jest z gatunku "niebo w gębie"), a potem od razu w góry w kierunku Duszatyna.

Stamtąd udaję się w kierunku Jeziorek Duszatyńskich. Tempo średnie, ale nie ukrywam, że chcę zdążyć z podejściem na Chryszczatą przez największym upałem, bo dziś znowu od rana bez chmurki, a poza tym na popołudnie zapowiadają burze. Łydka już na szczęście nie boli, więc jestem zadowolony. Nad górnym jeziorkiem robię sobie krótką przerwę i jem maślankę z chlebem - cud miód :-) Naprawdę jeszcze raz muszę się tym rozkoszować - dawno nie jadłem tak pysznego chleba. Zaczynam podejście na Chryszczatą, ale mimo upału nie czuję jakoś tego tak bardzo. Może dlatego, że drzewa ochraniają przed znaczną częścią promieni słonecznych. Jutro na połoninach może nie być tak różowo. Raczej będzie czerwono...na mojej twarzy :D Wolę sobie tego nie wyobrażać :-)

Podchodzę z Przełęczy Żebrak na Wołosań, idę, idę, aż tu nagle... ajć! Lewe udo... coś się z nim chyba stało, bo nagle poczułem podczas podchodzenia gwałtowny ból. Po kilku minutach na szczęście ustał, ale miałem chwile grozy. Do końca trasy trochę pobolewa, ale mam nadzieję, że to tylko naciągnięcie, a nie coś poważniejszego. Mimo wszystko jednak, dmucham na zimne i wolę oszczędzać udo już do końca.

Droga się dłuży, bo odcinek z Wołosania na Hon jest bardzo monotonny, ale w końcu ok. 15.30 dochodzę do Bacówki pod Honem. Właściciele się zmienili, lecz obecni są również bardzo sympatyczni. Zamawiam pierogi ruskie, bo w sumie nie ma nic innego do wyboru, chyba żeby przyszło długo czekać. Na to jednak nie mam czasu, bo ochota zjedzenia czegokolwiek ciepłego jest silniejsza. I nawet pierogi ruskie (za którymi zwykle nie przepadam) smakują wspaniale. Po obiedzie instaluję się na drugim piętrze w pokoju z balkonem z widokiem na Bieszczady. Do prysznica daleko, bo trzy poziomy niżej, ale widoki to rekompensują. Ogólne wrażenie - bardzo pozytywne.

Strona Główna 15
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011