Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 17

Dzień 16 (24 VIII 2011):
Smerek - Ustrzyki Górne
Km: 23,6

Tradycyjnie pobudka wypada ok. 5.20. Pozytywny nastrój burzy nieco informacja o odpadnięciu Wisły Kraków z eliminacji LM z Apoelem Nikozja (i po co ja brałem to radio ;-)), ale nie na długo. Ze schroniska wychodzę ok. 6.30.

Idę najpierw drogą w kierunku Smereka, a potem dopiero wchodzę z powrotem na szlak czerwony na Smerek. Podejście... cóż... tak jak przypuszczałem jest mordercze, a do tego...heh... Grzmi o godz. 7.30. No nie wierzę. O tej godzinie burza nie jest zbyt częstym zjawiskiem, tym bardziej nie frontowa. Zastanawiam się przez chwilę, czy nie zawrócić, ale decyduję się wyjść na połoninę i stamtąd ocenić sytuację na niebie. Po wyjściu na nią, oceniam, że obchodzi bokiem i dalej podchodzę na Smerek. Burza, tak jak przypuszczałem przeszła bokiem i zmierza w kierunku Ukrainy. Po wyjściu na Smerek idę dalej na Wetlińską. Jeszcze trochę grzmi, ale pomruki burzy są coraz słabsze. Dochodzę do Chatki Puchatka już otulony ręcznikiem wokół głowy, bo grzeje dzisiaj niemiłosiernie, więc trzeba się zabezpieczyć, bo nie mam ochoty w swoim przedostatnim dniu wyprawy GSB zejść z powodu udaru słonecznego. Tam chwilę kontempluję widoki, jem żurek i wio! Dalej w dół do Berehów Górnych.

Potem decyduję się wyjść na Caryńską - chmur jest coraz mniej - chyba jednak burzy dziś nie będzie (chyba, że wieczorem). Pokropiło trochę na podejściu do Chatki Puchatka, ale teraz na to się nie zanosi. Na Caryńskiej tłum ludzi mniejszy niż na Wetlińskiej, ale to zapewne dlatego, że nie ma tutaj schroniska. Schodzę "spalony" słońcem do Ustrzyk Górnych i robię po drodze drobne, ostatnie zakupy, a następnie idę do Kremenarosa, gdzie znajduję nocleg.

Tutaj, po odpoczynku i posiłku zaczynam się pakować na jutrzejszy powrót do domu :-( Oby jutro pogoda się sprawiła i też dopisała. W końcu to ostatni dzień GSB i runda honorowa wokół Bieszczad :-). Niespodziewanie w Kremenarosie spotykam znajomych z początkowych dni GSB ze Szczecina - skończyli wyprawę dzisiaj - dzień wcześniej niż ja. To co piękne szybko się kończy... aha... dziś mnie nic nie bolało :p Chyba rozgrzewka dla mięśni w postaci podejścia na Smerek była wystarczająca ;-)

Strona Główna 17
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011