Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dzień 3 (11 VIII 2011):
Słowianka - Głuchaczki
Km: 28

Po pobudce przed godz. 7 - mą, wyruszamy razem ok. 8 - mej i dziękujemy za gościnę. Poranek, podobnie jak wczoraj jest piękny, ale w przeciwieństwie do dnia wczorajszego taka pogoda utrzyma się cały dzień, bez najmniejszej kropli deszczu. Nie znam do końca tempa moich nowych znajomych, ale przypuszczam, że jest szybsze, gdyż mimo wyjścia pół godziny później ode mnie poprzedniego dnia, byli na miejscu wcześniej. Tak też i jest i już po kilkunastu minutach rozdzielamy się, a właściwie zostaję z tyłu. Raz - nie chce mi się tak pędzić, a dwa - chcę porobić trochę zdjęć po drodze. Spotykam ich po drodze jeszcze na Hali Pawlusiej, a potem dopiero na Głuchaczkach.

Na Rysiance opalam się ok. 20 minut. Na Halę Miziową idzie się dosyć przyjemnie, lepiej niż ostatnio i nawet jestem zdziwiony, że to tak szybko, gdy widzę schron... wrrróć... HOTEL na Miziowej. Nawet nie wchodzę do środka, tylko znowu się opalam i posilam upajając się widokiem na Babią Górę. Zejście z Hali Miziowej na Przełęcz Glinne jest męczące. Generalnie wolę i tak schodzić niż wychodzić, ale nie tak stromo. Z moimi kolanami czuję się na takich zejściach jak staruszek. Ruch na szlaku mniejszy niż wczoraj, ale to pewnie wynika z większej popularności Baraniej Góry od Pilska. Jutro Diablak, więc będzie porównanie jeszcze lepsze. Na Przełęczy Glinne robię sobie przerwę na szybki, "zdrowy" obiadek w postaci zupki wyprodukowanej za Uralem i mknę dalej, nie licząc podejścia na Studenta, gdzie się wlokę, gdyż jest na szczęście tylko przez fragment bardzo stromo. Czym że jest jednak to podejście w porównaniu do wczorajszego na Abrahamów...niczym. Dalej przed Głuchaczkami tylko monotonne i nużące podejście na Jaworzynkę i można odpocząć na przełęczy w bazie namiotowej SKPB Katowice.

Po 5 minutach do namiotu dochodzi jeden turysta, a po kolejnych - moich trzech znajomych ze Szczecina - chciało im się odbijać na zakupy do Korbielowa kilka km w dół, dlatego później przyszli. Siedzimy sobie przy kolacji do ok. 21 i powoli kładziemy się spać przy dźwiękach gitary z kuchni. Zamiast pleców bolą mnie jednakowoż cztery litery i zaczynam odczuwać trochę obtarcia na palcach u prawej nogi. Nie na tyle jednak, aby skorzystać z plastrów. Wydaje się, że już się organizm przyzwyczaił do wysiłku, ale nie znasz dnia i godziny, kiedy coś może "puścić"...

Strona Główna 4
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011