Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dzień 5 (13 VIII 2011):
Hala Krupowa - Stare Wierchy
Km: 38,2

Dzień zaczyna się już tradycyjnie od pobudki o 6 - tej. Po śniadaniu wyruszamy na drugi najdłuższy etap podczas wyprawy, ale łatwiejszy pod względem technicznym od dnia drugiego, jeżeli tak to można określić. Tak by się przynajmniej wydawało...

Zejście w dół do Bystrej nie nastręcza wielu problemów. Cały czas poruszamy się monotonnie w dół. W Bystrej robimy zakupy i jednocześnie jeden ze znajomych ze Szczecina musi wracać do domu ze względu na ból biodra i kolana. Nie ma co ryzykować poważniejszej kontuzji. Tak naprawdę to mógł być każdy z nas. Potem, jako że szlak przebiega przez most na Skawie, który podczas ubiegłorocznej powodzi został zerwany, idziemy wzdłuż torów, potem przez most kolejowy i przez pola do Jordanowa

Tam zaczyna się chmurzyć i pierwszy raz od początku naszej wyprawy przechodzi burza z bardzo intensywnym deszczem. O tym jak bardzo intensywny był to deszcz świadczy to, że nasze nogi dosłownie pływają w butach. Momentami grzmiało i błyskało jednocześnie, więc burza była nad nami. Chociaż tyle, że dorwała nas w Jordanowie, a nie wysoko w górach. W ogóle muszę stwierdzić, że w górach uaktywniają się u mnie objawy brontofobii (tak, tak, nie wiedziałem jak się coś takiego nazywa - dopiero po sprawdzeniu w słowniku się dowiedziałem), czyli lęku przed burzami. Co prawda strach przed burzą w górach nie jest niczym nienormalnym, ale u mnie chyba jest z tym lekka przesada. Cóż... każdy ma jakieś fobie... Wracając do tematu... postanawiamy się osuszyć na przystanku autobusowym, wyciskamy wodę ze skarpetek i dalej w drogę. Po asfalcie z mokrymi butami nie idzie się zbyt komfortowo, ale trzeba przetrzymać. Po kilkudziesięciu minutach znowu słychać grzmoty i po wyjściu na wzgórza za Skawą znowu zaczyna kropić. Burza tym razem przechodzi bokiem, kierując się w stronę Lubonia Wielkiego, ale spacerując po odsłoniętych polach i widząc piękny, ale i groźny wał burzowy znowu mam obawy. Grzmoty towarzyszą nam już praktycznie do końca dnia, raz kropi, a raz świeci słońce. Trzeba w ogóle zaznaczyć, że odcinek od Skawy do Rabki jest FATALNIE oznakowany. Powoduje to zgubienie przez nas szlaku przed Rabką i odnalezienie go dopiero na przedmieściach uzdrowiska.

Wygłodniali idziemy na obiad i po zakupach wychodzimy na Maciejową. Znowu leje, ale burza już mniej intensywna od tej przedpołudniowej. Na Starych Wierchach jest tak dużo ludzi, że nie ma miejsca na podłodze. Na szczęście tylko przez 2 godziny. Po upragnionym prysznicu i kolacji ładujemy się na glebie i śpimy w ciepłym schronisku. Niestety... zaczyna mnie niepokoić ból mięśni przy goleniu prawej nogi. Cóż... mam nadzieję, że przez noc przejdzie, bo nie mogę całkowicie wyprostować nogi, a i chodzenie sprawia trudności.

Strona Główna 6
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011