Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dzień 7 (15 VIII 2011):
Lubań - Niemcowa
Km: 31,3

Pobudkę urządzam sobie tradycyjnie o godzinie 6 - stej. Idę sobie nabrać wody ze źródełka pod szczytem i stwierdzam, że schudłem (tak, tak, jeszcze miałem z czego) i przez 5 minut zastanawiam się, czy w ogóle jeszcze iść - drugi kryzys (pierwszy był 5 dnia) po burzach, bólu nogi i przemoczeniu w Jordanowie i Rabce. No ale nic.

Idę najpierw na Lubań i oglądam morze mgieł z wierzchołka, a potem idę w stronę Krościenka. Idzie się fajnie, prostą drogą w dół. Dochodzę do Krościenka i czuję się jak u siebie w domu, bo bywałem tutaj już nie raz, nie dwa. Zaczynam podchodzić na Dzwonkówkę i powiem szczerze - masakra jest, ale pocieszam się tym, że na Babią było gorzej :-) Idzie się, bo idzie, jem trochę czekolady po drodze i wkrótce osiągam Dzwonkówkę. Potem schodze na malowniczą Przełęcz Przysłop.. Tam czuję się fantastycznie. Dodatkowo zagaduje mnie babcia na szlaku i gadam z nią ok. 5 minut. Okazuje się, że mieszkała dawniej na ul. Modrzewiowej w Krakowie, więc to chyba jakaś krezuska :D.

Jest fajnie, ale droga daleka i trzeba iść dalej, więc zaczynam ostre i mordercze podejście na Skałkę. Jest tak męczące, że zatrzymuję się aż 2 razy przed wypłaszczeniem, zanim dojdę. Po dojściu na Skałkę kieruję się na Prehybę. Tam wspominam swój ostatni pobyt tutaj w kwietniu z dr Różyckim :-) i jem obiad. Nalewam wody do butelki w kibelku - nawet czysta :-) i idę dalej. Po około 30 minutach słyszę grzmoty, wobec tego zaczynam nie podejście, ale można powiedzieć "wybieg" na Radziejową, gdyż jak wiadomo nic tak na mnie nie działa motywująco i pobudzająco jak odgłos nadciągającej burzy... Na szczycie jestem 3 minuty i idę dalej. Grzmoty są raz dalej, a raz bliżej, ale mimo wszystko się przybliżają, więc idę coraz szybciej i w końcu dochodzę do Chatki pod Niemcową. Tam odpoczywam na zewnątrz, rozmawiam i słucham gitary do godziny 22 - giej, po czym kładę się spać.

Dzisiaj na szlakach mniej osób niż wczoraj, może dlatego, że dzisiaj już koniec długiego weekendu. Więcej ludzi było tylko w schronisku na Prehybie, co zrozumiałe...

Strona Główna 8
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011