Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 7 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dzień 8 (16 VIII 2011):
Niemcowa - Hala Łabowska
Km: 20,3

Nocna burza, budząc mnie wywołała lekki niepokój i wzbudziła wątpliwości odnośnie dzisiejszej pogody. Budząc się ok. 6 - stej i słysząc podmuchy wiatru i wychodząc na zewnątrz nie miałem już wątpliwości: deszcz, wiatr, deszcz... i w koło Macieju. Masakryczna pogoda, najgorsza z możliwych. Powiadają, że kto rano wstaje, temu pan Bóg daje, ale to się chyba nie tyczy dnia dzisiejszego, bo gdybym wstał o 9 - tej, to już by mnie nie zmoczyło.

Wychodzę przed 7 - mą. Idę do Rytra i po kilku minutach już mam pełno wody w butach, tzw. gąbkę. Może i rym sympatyczny, ale wtedy na pewno mi sympatycznie nie było. Mylę zaraz za Niemcową szlak, ale dzięki temu mijam kilka metrów ode mnie sarnę, która nie ucieka. Po dojściu do szlaku już jestem bardziej spokojny - chociaż tyle że moknę już na szlaku. Za Kordowcem zaczyna dodatkowo wiać, (ach, te lokalne wiatry ryterskie...) co powoduje, że mokną mi spodnie i jestem bliski podjęciu decyzji o wycofaniu się z Głównego Szlaku Beskidzkiego (trzeci kryzys). Przypomina mi się ostatni powrót tędy - też wiało jak cholera. Widać nie na darmo postawili ten wiatrak na wzgórzu nad Rytrem... pewnie się przydaje jak cholera. Stwierdzam jednak, że przecież dopuszczałem przed wyjazdem możliwość deszczu i przemoknięcia butów, bo jest niemożliwym, żeby przez 17 dni w ogóle nie padało, więc decyduję się iść dzielnie dalej. Na szczęście w Rytrze przestaje padać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Suszę się najpierw na przystanku, a potem robię zakupy w znanym mi markecie i idę dalej na Halę Łabowską.

Podejście jest ostre, ale dzisiaj nie ma upału, więc tak się tego nie czuje. W okolicach Cyrli spotykam nie Garfielda, który mieszka w pobliskim schronisku, ale salamandrę plamistą, co daje mi do myślenia, że podczas dżdżystej pogody dzikie zwierzęta łatwiej spotkać. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Woda w butach jednak ciągle mi doskwiera, więc gdy dochodzę do Hali Łabowskiej, postanawiam tu przenocować, a także zjeść obiad. Jest dosyć wcześnie, bo tuż po godzinie 14 - stej. Jak dotychczas to me najlepsze miejsce noclegowe, bo nie dość, że dostałem najtańszy pokój za 20 zł, to na dodatek nie grupowy, tylko dwójkę :-) Pani w schronisku bardzo młoda i sympatyczna. Nawet nie prosząc o legitymację dała mi zniżkę. Chyba więc już jestem taki zarośnięty, że wyglądam na PTTK -owca :-) Robię pranie, suszenie i porządki po pierwszych 8 dniach GSB - ale ten czas szybko leci. Czytam gazetę, jem kolację, słucham radia i idę spać po ciekawym dniu, który zapowiadał się fatalnie.

Strona Główna 9
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011