Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Główny
Szlak
Beskidzki
STRONA GŁÓWNA


O SZLAKU

RELACJA

CZASY PRZEJŚCIA

NOCLEGI

PORADY

GALERIA

1 2 3 4 5 6 7 8 10 11 12 13 14 15 16 17

Dzień 9 (17 VIII 2011):
Hala Łabowska - Banica
Km: 31,7

Wstaję wypoczęty po najbardziej komfortowym noclegu spośród wszystkich i wychodzę ok. 6.50 w kierunku Jaworzyny Krynickiej. Uwielbiam to poranne światło padające na las, co uwieczniam oczywiście na fotografii. Poranny chłód, ach... coś pięknego. Dlatego właśnie uwielbiam wychodzić wcześnie rano, nawet kosztem dodatkowych minut snu.

Na szczycie Jaworzyny pustki, ale nie ma się co dziwić - jest dopiero godzina 9 - ta, więc większość kuracjuszy albo śpi, albo spaceruje po deptaku. Schodzę nastepnie do Czarnego Potoku - oznakowanie szlaku wzdłuż trasy narciarskiej to jakieś nieporozumienie - ciężko się połapać. A w ogóle jest jakiś wyścig rowerowy i biegowy na Jaworzynę, bo strasznie dużo osób tam ciągnie. Tutaj właśnie mija połowa mojej trasy Głównym Szlakiem Beskidzkim. Granica psychologiczna przekroczona! Teraz z każdym dniem będzie coraz mniej km do przebycia :-) Spotykam także turystę z okolic Żywca i idę dalej. Pogoda też dopisuje, a buty już tradycyjnie na mnie wysychają, bo świeci słoneczko.

Dochodzę do Krynicy ok. 11.30 i idę deptakiem oraz na zakupy. Następnie chwilę odpoczywam, a niektórzy ludzie patrzą się na mnie jak na kosmitę - nie wiem co we mnie jest takiego dziwnego poza ubłoconymi spodniami i dużym plecakiem. Przecież Krynica to w końcu góry... a nie tylko uzdrowisko. Potem idę po drodze do Gospody na Leśnej - tam spożywam ciekawie podany żurek w dzbanku z chleba. Następnie na Huzary, które okazują się być granicą cywilizacji. Cóż... w końcu za nimi zaczyna się już Beskid Niski i przez jakiś czas ciężko będzie z zaopatrzeniem.

Polami dochodzę do Mochnaczki i... oczywiście niespodzianka w postaci ogrodzenia z drutu dla krów na samiuśkim szlaku, a potem potoku do przekroczenia po wątpliwej jakości balach drewna. Przygodo witaj! :-) Z Mochnaczki przez pola i zagajniki idę do Banicy w okropnym upale, przez który muszę non stop uzupełniać zapasy wody, bo bym padł. Dochodzę w końcu do schroniska w Banicy, ale okazuje się, że go nie ma już tutaj. Miła pani przyjmuje mnie jednak i kasuje tylko 10 zł. Szok! Mam do tego natrysk, ciepłą wodę i kuchnię! Jak za taką cenę, to warunki lepiej niż super! Odpoczywam chwilę i powoli kładę się spać. Aha - mam prąd! Bez przerwy - nie tak jak na Hali Łabowskiej, jupi :-) Cieszę się jak małe dziecko, chociaż nie mam zasięgu w telefonie:-)

Strona Główna 10
Zapraszam do zadawania pytań i opinii. Tymczasowo:
pawellacheta@yahoo.com.sg
Zapraszam także do mojej galerii zdjęć

na stronę o GSB moich znajomych ze Szczecina, z którymi miałem przyjemność iść przez fragment Szlaku

oraz na stronę Kuby Terakowskiego

pajacyk

Paweł Łacheta © Wszystkie prawa zastrzeżone 2011